Loading...

Kopiuj-Wklej - 13.09.2022

Małgorzata Maria Topolska

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Białymstoku.

Autorka cyklu felietonistycznego Z kącika Rzecznika…

 

Zdecydowanie praca przy wykorzystaniu komputerów, czy sieci umożliwiającej ściągnięcie wyników jest dla nas wybawieniem od żmudnego przepisywania wyników i sporządzania kart informacyjnych.

Rzecznik pisze coś, co dla młodszych koleżanek i kolegów jest abstrakcją 🙂 Maszyny do pisania i jednopalcowe stukanie rozlegające się w klinikach i oddziałach były powszechnością. Rzecznik jak pracował na oddziale zabiegowym to miał jako tako, ale na internach to był istny Armagedon. Ale były też plusy, bo żeby coś wpisać, to trzeba było to najpierw przeczytać.

Niestety obecna technologia i ściąganie wyników z laboratorium, czy Zakładu Diagnostyki Obrazowej nie zawsze łączy się z rzetelnym zapoznaniem się z nimi. Czasami ściąganie przebiega automatycznie, żeby nie powiedzieć pozakorowo 😉

Jak zwykle podam przykład z postępowania przed Rzecznikiem – leży sobie w oddziale pacjent z krwiopluciem. Ma zleconą diagnostykę obrazową. Tego samego dnia wykonane jest usg brzucha i KT klatki piersiowej, i tego dnia pacjent opuszcza oddział. Do Rzecznika trafia skarga, że wypisano chorego bez prawidłowego rozpoznania. Przypominam, że przede wszystkim pierwszym działaniem jest ocena dokumentacji medycznej. A tu taka niespodzianka 🙁 W usg brzucha opisany jest guz wątroby śr. 5 cm, w KT – narządy klatki piersiowej bz. KT obejmuje zakresem badania także górną część jamy brzusznej. Żeby lekarz sporządzający wypis przeczytał z należytą uwagą oba badania zapewne skontaktowałby się z radiologiem opisującym KT klatki piersiowej, poprosił o analizę obrazu wątroby. I zapewne radiolog spełniłby jego prośbę, popartą dodatkowo wynikiem usg jamy brzusznej. I zapewne pacjent miałby postawione rozpoznanie guza wątroby, który był w przeciągu roku przyczyną śmierci.

Niestety nic takiego się nie stało. Mam nadzieję, że podstawą takiego działania nie były złe stosunki w pracy. Ktoś z koleżanek i kolegów może powiedzieć, że pacjent z rozpoznaniem guza wątroby zmarłby i tak, i tak. Może nawet powiedzieć, że jakość życia chorego bez obciążającego leczenia byłaby lepsza. Może, może, może. Ale nie tego dotyczy ten wpis.

Czytajmy wyniki, analizujmy je, sprawdzajmy i w przypadku wątpliwości kontaktujmy się z lekarzem opisującym, prosząc o ponowną analizę wyniku. A z drugiej strony, jeśli ktoś ładnie prosi, bo np. zobaczył jakieś odchylenia, które umknęły opisującemu – nie złośćmy się i nie zarzekajmy, że „my dobrze”. Szczególnie jak ktoś korzysta z „gotowców”.

I tak to udało mi się znów coś napisać, do tego bez korzystania z opcji kopiuj-wklej.