Loading...

O konferencji, marihuanie i pieniądzach - 2026-07-08

Małgorzata Maria Topolska

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w Białymstoku.

Autorka cyklu felietonistycznego Z kącika Rzecznika…

Wraz z Przewodnicząca Okręgowego Sądu Lekarskiego prof. Anną Niemcunowicz-Janicą miałam przyjemność organizować XII Konferencję Szkoleniową OROZ i OSL. Żeby nie zapomnieć 😉 od razu podziękuję wykładowcom i pracownikom zaangażowanym w organizację wydarzenia. A było co robić, bo zjechało się z całej Polski ponad 100 osób z 13 Izb Lekarskich. Gościliśmy Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, 7 OROZ-ów, a także przewodniczących Okręgowych Sądów Lekarskich.

Zapewne nie dziwi nikogo, że pion odpowiedzialności zawodowej organizuje szkolenia, trzeba podnosić kwalifikacje. Nie dziwi także, że za szkolenie uczestnicy uzyskali punkty edukacyjne, bo jeśli wymagamy ich od innych to sami musimy być w porządku. To szczególnie ważne w aspekcie prac Ministerstwa Zdrowia dotyczących wyciągania konsekwencji w stosunku lekarzy, którzy nie podnoszą swoich kwalifikacji. Radzę przygotowywać się do realizacji obowiązku doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów, obowiązku wymaganego od 2004 roku. Będę przypominać o tym do skutku.

Dyskutowaliśmy o wielu różnorodnych problemach, acz wśród zgłaszanych spraw grubszego kalibru dominowały te prowadzone wspólnie z Prokuraturą, głównie dotyczące zgonów i ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz dotyczące niezgodnego z przepisami prawa wypisywania marihuany tzw. leczniczej oraz medycyny nieuczciwej – „leczenie” witaminami i suplementami, o czym pisałam w poprzednim felietonie. Nie zabrakło dyskusji o zarobkach lekarzy*, czy może raczej pojedynczych lekarzy. Pion odpowiedzialności zawodowej sprawami finansowymi się nie zajmuje, ale niewątpliwie prokuratura, która wszczęła już postępowania skieruje informacje do właściwego do przynależności lekarza OROZ-a. Kieruje do nas także zawiadomienia Ministerstwo Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta, robi to również NFZ, gdy po kontroli stwierdza nieprawidłowe leczenie i związaną z tym niewłaściwą refundację. Nie ma roku, żeby nie było informacji o nieprawidłowym ordynowaniu leków p/bólowych opioidowych. Koleżanki i koledzy zwracajcie uwagę na dawkowanie zawarte w Charakterystyce Produktu Leczniczego, nie ulegajcie pacjentom, często uzależnionym od leków narkotycznych, nie nasilajcie tego uzależnienia. Jeśli jest potrzebna pomoc kontaktujcie się z Izbą, jeśli jest niezbędne szkolenie z  asertywności dajcie znać komisji kształcenia, zapewne zorganizuje.

APELUJĘ!
POWINNIŚMY WALCZYĆ Z UZALEŻNIENIAMI, LECZYĆ NARKOMANÓW, A NIE GENEROWAĆ TO ZJAWISKO.

Lekarze decydujący się na wystawianie recept na leki uzależniające, które są pod ścisłym nadzorem Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-zdrowie, powinni pomyśleć zanim zaczną hurtowo ordynować marihuanę tzw. leczniczą. Lekarze motywują swoje działania ulgą w cierpieniu chorym, tłumaczą jakie to cudowne właściwości lecznicze ma powyższy narkotyk, jak niweluje wszelakie dolegliwości pacjenta od dolegliwości bólowych zaczynając a na bezsenności kończąc. Ale jak się przejrzy setki stron dokumentacji medycznej to wynika, że cierpią na te boleści głównie młodzi mężczyźni około trzydziestki. Pacjentów onkologicznych nie udało mi się odszukać. Wynika z niej także, że uzdrawiającego leczenia zioło nie ma, bo stosowane jest latami i to we wzrastających dawkach, typowo dla uzależnienia.

Zgodnie z przepisami ordynacji takich specyfików pacjent ma być poddany osobistemu zbadaniu – tłumaczenie, że zebranie wywiadu przez kamerkę internetową jest badaniem nie odpowiada przepisom prawnym oraz nie znajduje zrozumienia u Rzecznika. Standardy osobistego badania obejmują coś więcej niż zebranie wywiadu. Po to wprowadzono w 2024 roku przepisy, żeby ukrócić patologię, a mimo to pleni się ona jak chwasty.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że wystawione recepty nie giną w systemie. Zawiadomienia w takich sprawach przekazuje do OROZ wspomniane już Ministerstwo Zdrowia, jak i Rzecznik Praw Pacjenta, który rozpatruje zgłoszenia dotyczące placówek medycznych. Niestety takich zawiadomień jest coraz więcej. Całkowicie szokujące są ustalenia Rzecznika dotyczące pracy lekarzy dla placówek niemedycznych, sklepów internetowych handlujących narkotykami.

Może warto chwilę pomyśleć, czy zarobione pieniądze są warte tego, czy po to kończyliście studia, żeby być sprzedawcami recept, a może wręcz dilerami. Zastanówcie się. Może naćpany wypisanymi przez was „lekami” kierowca spowoduje wypadek i kogoś zabije. A może, jak w Jastrzębiu-Zdroju, naćpany ziołem zaatakuje i rani personel medyczny…

Trochę refleksji nad swoim działaniem.

*Co do zarobków i innych patologii szeroko opisywanych przez media oraz ewentualnych zawiadomień do OROZ, pożyjemy, zobaczymy.

Rzecznik w swoim życiu przepracował 28 lat w szpitalu, miał średnio 6 dyżurów miesięcznie, a jeszcze pracował w praktyce prywatnej, to tak ze 300-320 godzin miesięcznie średnio zasuwał. Jak nie liczyć wypracował dwa etaty – 28 lat x 2=56 lat pracy.

Napisałam średnio 6 dyżurów – tu słyszę śmiech anestezjologów (pozdrawiam Piotra K., który zawsze wspominał, jak szefowa zabrała mu 3 dyżury z zaplanowanych w sierpniu 31 dyżurów) i ortopedów, i nie tylko. OROZ ma pojęcie jak wygląda życie szpitalnika. Patologie też były, bo gdzie ich nie ma, opuszczanie miejsca pracy w czasie pełnienia dyżurów, płatność za dyżury naliczane od etatu, stanowiska służbowego, bo dawało to dobry zarobek. Było, ale jak widać nie minęło. Media na fali informacji o wysokich zarobkach doniosły, że w pewnym ośrodku akademickim (nie u nas – uff!) prorektor zarobił więcej niż rektor i doszło między nimi na tym tle do scysji. 🤣

A jeszcze Rzecznik działał w związku zawodowym OZZL i świetnie pamięta jak była nowelizacja Kodeksu Pracy i wyłączono z czasu pracy dyżury lekarskie, jak naciskano na opt-out.

A praca w ambulatorium też nie zniknęła z pamięci – 30 pacjentów na 3 godziny, a miało być 15 minut na pacjenta. Wszystko pod ścisłą kontrolą NFZ 🤣, dla dobra pacjenta. Szkoda gadać. A teraz awantura, nagonka i dramat. Oraz zastraszające informacje, że lekarze pracują ponad 30 godzin non stop. WOW!

Rzecznik, mimo emerytury, nadal pracuje, ale od 10 lat tylko prywatnie, bez korzystania z publicznych pieniędzy, na swoich zasadach, ciekawe, czy moje umowy zostaną ujawnione? Może trochę szkoda, że dziesięć lat temu płatności były gorsze, to mógłby pobierać wyższe uposażenie z ZUS i leżeć na Hawajach.

Jak zapewne świetnie rozumiecie 😉 musiałam napisać o pieniądzach, choćby żeby usatysfakcjonować dziennikarzy, bo przecież wiadomo, że lekarzom chodzi tylko o kasę.